Kładkę nad Wartą można uratować. Kto to zrobi?

« wróć

Zabytkowa kładka na Ostrów Tumski po rozebraniu ma trafić na złom. Ale można ją jeszcze uratować.

 

Kładka dla pieszych nad Wartą (fot. Łukasz Cynalewski, Agencja Gazeta)

 

Po moście kolejowym nad Wartą – między ul. Garbary a Ostrowem Tumskim – kiedyś jeździły pociągi. Potem służył już tylko jako kładka dla pieszych. Ale jest w tak złym stanie, że ją zamknięto. Teraz kolejarze chcą ją rozebrać, bo nie mają pieniędzy na naprawę.

 

Ta decyzja zaniepokoiła środowisko rowerzystów. – Przed zamknięciem ta kładka była łącznikiem między Ostrowem Tumskim a Cytadelą. Skoro jej stan techniczny jest zły, to przynajmniej po rozbiórce należałoby ją odtworzyć. Powinno się tym zająć miasto albo kolejarze – uważa Ryszard Rakower z poznańskiej Sekcji Rowerzystów Miejskich.

 

W miejskim studium most jest przeznaczony na trasę rowerową. Znalazł się też w programie rowerowym Poznania na lata 2007–2015. Napisano w nim: „Dla ruchu rowerowego miejskiego i turystycznego bardzo istotne znaczenie ma możliwość wykorzystania przepraw mostowych. Do takich należy dawny most kolejowy między ulicami Garbary i Panny Marii. Zapewniłby on najkrótsze i najbezpieczniejsze połączenie między bardzo ważnymi obszarami kulturowymi i turystycznymi: Cytadelą, Ostrowem Tumskim, Śródką i terenami nad Maltą”.

 

– Radni sami to uchwalili. Ten most jest potrzebny dla rowerzystów i dla pieszych – przekonuje Andrzej Billert z Zarządu Dróg Miejskich, który odpowiada m.in. za trasy rowerowe. – Jest stamtąd piękny widok na katedrę, a sam most to zabytek. Należałoby go wyremontować.

 

Okazuje się, że most można jeszcze uratować. Wojewódzki inspektor nadzoru budowlanego Jerzy Witczak wprawdzie wydał nakaz rozbiórki, ale tłumaczy: – Po prostu nie mogłem dłużej czekać, bo stan kładki jest katastrofalny i grozi niebezpieczeństwem. Gdyby jednak znalazł się ktoś gotowy ją wyremontować, nie widzę przeciwwskazań. Przy dzisiejszych środkach technicznych to możliwe. To nie jest wielka inwestycja. Sam jestem zwolennikiem zachowania takich połączeń, a nie ich likwidacji.

 

Pytanie tylko, kto uratuje most? Na razie chętnych brak. Kolejarze tłumaczą, że obiekt nie jest im potrzebny, a remont oznaczałby dodatkowe koszty. Nie zrobi tego także firma Dalkia, która przez jakiś czas zarządzała kładką.

 

A miasto? W programie rowerowym czytamy: „Aby most mógł obsługiwać ruch pieszy i rowerowy, musi zostać przejęty przez miasto i wyremontowany”. Wstępnie oszacowano nawet koszt na 250 tys. zł. I to razem ze zbudowaniem trasy rowerowej przy ul. Panny Marii nieopodal katedry.

 

Program uchwalano jednak cztery lata temu. Od tamtego czasu stan mostu jeszcze się pogorszył. Ile jego naprawa kosztowałaby dziś? Tego nikt nie wie. Kolejarze nawet nie robili takich szacunków. Inspektor Witczak też nie jest w stanie podać kosztów. – Na pewno musiałby to być generalny remont – mówi tylko.

 

Co na to radni? – Docelowo w tym miejscu musi być przeprawa przez rzekę – podkreśla Łukasz Mikuła, przewodniczący komisji polityki przestrzennej. Zaznacza jednak, że wiele zależy od kosztów remontu mostu: – Jeśli to byłoby wspomniane 250 tys. zł, moglibyśmy nawet zgłosić taką poprawkę do przyszłorocznego budżetu. Natomiast jeżeli koszty idą w miliony, to przy obecnym budżecie byłoby to trudne. Nawet w takim przypadku wrócimy do tematu tego połączenia w kolejnych latach – zapewnia Mikuła.

 

Tyle że czasu jest niewiele. Kolej już ogłosiła przetarg na rozbiórkę, który ma być rozstrzygnięty w styczniu. – Ale w każdej chwili możemy go unieważnić – zaznacza Alina Stachowiak z oddziału gospodarowania nieruchomościami PKP w Poznaniu. I zapewnia, że kolejarze są gotowi przekazać miastu kładkę za darmo.

 

Źródło: Gazeta Wyborcza

Dodaj komentarz
Komentarz:
Użytkownik:
Email:
  Wyślij
 
Kategorie
Archiwum