Stary most znika znad rzeki, idzie na złom

« wróć

Kolejarze rozbiorą zabytkową kładkę nad Wartą, prowadzącą z ul. Garbary na Ostrów Tumski. Jej stan jest katastrofalny. – Oczywiście, można było ją wyremontować. Ale trzeba było chcieć – mówi Jerzy Witczak, wojewódzki inspektor nadzoru budowlanego.

 

Stara kładka dla pieszych nad Wartą (fot. Łukasz Cynalewski, Agencja Gazeta)

 

Kładka między Garbarami a Ostrowem Tumskim, położona jest przy wiadukcie kolejowym. Kiedyś także na niej znajdowały się tory, które służyły elektrociepłowni. Gdy pociągi przestały po nich jeździć, kładka zaczęła służyć pieszym jako przejście przez rzekę.

 

Teraz kolejarze chcą ją rozebrać. Właśnie ogłosili przetarg. – Rozbiórkę nakazał nam nadzór budowlany. Powód? Stan techniczny – tłumaczy Piotr Kryszak z oddziału gospodarowania nieruchomościami PKP w Poznaniu.

 

Jeden z naszych czytelników alarmuje w liście do redakcji: „Ten most składa się z dwóch zabytkowych przęseł systemu Schwedlera. Jest to obiekt niewątpliwie zabytkowy i rzadko już występujący w Polsce. Warto się zastanowić nad jego ochroną – może nie całego mostu, ale choćby samego przęsła”.

 

Czy most musi zostać rozebrany? Inspektorzy już półtora roku temu mieli zastrzeżenia do stanu technicznego. Kazali kładkę zabezpieczyć ówczesnemu zarządcy, którym była Dalkia. Na kładce najpierw pojawiły się zabezpieczenia, a po pewnym czasie zamknięto ją dla pieszych. Jednak o rozbiórce do tej pory nie mówiono. Wciąż była nadzieja, że uda się ją wyremontować i znów będzie otwarta. Wśród mieszkańców pojawił się nawet pomysł, żeby poprowadzić po niej fragment Wartostrady – rekreacyjnej ścieżki pieszo-rowerowej.

 

Dziś wojewódzki inspektor nadzoru budowlanego Jerzy Witczak nie pozostawia złudzeń: – Kładka jest w katastrofalnym stanie! Ludzie na siłę tamtędy przechodzili, nawet już po zamknięciu. Dlatego kazaliśmy ją rozebrać.

 

Widok z kładki (fot. Łukasz Cynalewski, Agencja Gazeta)

 

Kładka znajduje się w strefie ochrony konserwatorskiej. Kolejarze musieli więc uzyskać zgodę miejskiego konserwatora zabytków. I uzyskali. – Wydałam ją, bo stan techniczny rzeczywiście był fatalny – tłumaczy konserwator Maria Strzałko. – Jednak postawiłam warunek: sam wiadukt kolejowy ma być zachowany. Był tam już wcześniej. Ta kładka jest wyraźnie późniejsza.

 

Czy nie było szans na uratowanie mostu? – Oczywiście, można było go wyremontować. Ale trzeba było chcieć. A kolejarze za bardzo nie chcieli – ubolewa inspektor Witczak.

 

Teoretycznie wciąż można by go wyremontować, ale PKP nie zamierza tego zrobić. Piotr Kryszak z PKP: – Kładka nie służy nam do celów kolejowych. Jej remonty oznaczałby dla nas koszty. Wolimy za te pieniądze np. wyremontować poczekalnię na jakimś dworcu, która będzie służyć podróżnym.

 

O przejęciu mostu myślało też miasto. Ale ze względu na oszczędności zrezygnowało z tych planów.

 

Kolejarze mówią, że remont byłby zbyt kosztowny, ale przyznają, że nie oszacowali nawet, jakie to byłyby koszty. Wiedzą za to, ile zamierzają wydać na rozbiórkę – ale nie chcą tego ujawnić. W przetargu wybiorą najtańszą ofertę. Na zachowanie elementów mostu (barierek, przęseł) nie widzą szans, bo – jak tłumaczą – nie spodziewają się, by ktoś chciałby je od nich kupić. Dlatego cały most – wraz z przęsłami – po rozbiórce pójdzie na złom. Zostanie natomiast znajdujący się obok wiadukt kolejowy, po którym cały czas jeżdżą pociągi.

 

Źródło: Gazeta Wyborcza

Dodaj komentarz
Komentarz:
Użytkownik:
Email:
  Wyślij
 
Kategorie
Archiwum