Data / Grudzień 2011

Nie stać cię na własną willę z ogródkiem w centrum? W Porcie Czerniakowskim będą mogły cumować domy na wodzie i barki mieszkalne z dostępem do miejskich wygód.

 

Dom na wodzie w Porcie Czerniakowskim (fot. Aqua-House)

 

Choć to Śródmieście, okolica wygląda strasznie. Basen portowy zamulony i płytki. Infrastruktura mierna. Brak zdobyczy cywilizacyjnych. – To się zmieni. W piątek podpisujemy umowę z Hydrobudową Gdańsk. Za ponad 13 mln zł ma pogłębić basen w Porcie Czerniakowskim, naprawić i przebudować zachodnie nabrzeże, wykonać przyłącza wodne i kanalizacyjne. Wszystko będzie gotowe po roku – zapowiada Marek Piwowarski, pełnomocnik ratusza ds. zagospodarowania nabrzeży Wisły. Na pytanie o możliwość zamieszkania na wodzie zapewnia, że brama portowa otworzy się szeroko także na „houseboaty”.

 

Ameryka odkryta we Wrocławiu

 

Spróbujmy to sobie wyobrazić. Wstajemy, przeciągamy się, słychać tupot białych mew, szum drzew. Aż chce się żyć i nucić przy porannej kawie: „Ach, jak przyjemnie kołysać się wśród fal”. Nasz dom z tarasem do opalania stoi przycumowany, nie podskakuje, bo w wyizolowanym porcie jest zacisznie, bez bałwanów.

 

Pierwszy nowoczesny dom na wodzie powstał w Polsce we Wrocławiu. Jego historię od 2005 r. i perypetie związane z pokonywaniem przeszkód prawnych opisał inwestor Kamil Zaremba na stronie domnawodzie.pl. Zaczyna tak: „Marzenia się spełniają! Taka myśl przyszła mi do głowy, kiedy pierwszy raz zaświtał mi pomysł Dom Na Wodzie! Wszystko w tej dziedzinie w Polsce jest pierwsze i nowe. Co tydzień muszę odkrywać »Amerykę «”. Udało się.

 

Nie trzeba było czekać długo, aż zacumował drugi dom na wodzie w pobliżu Politechniki Wrocławskiej. To realizacja polsko-hiszpańskiej pracowni Isola System (tworzą ją Wojtek i Alejandro), która projektuje i buduje domy modułowe, także „na falach”. Firma chce je realizować w całej Europie.

 

Własnym domem na Zachód

 

W Warszawie mamy swojego pioniera. W Porcie Czerniakowskim stoi zgrabna willa na wodzie. Przeszklony dziób z dużymi oknami i „balkonem”, na bocznych „elewacjach” piękne deskowanie, na górze taras do przyjmowania gości. Dom przypłynął w 2009 r. – To nasz projekt – mówi z dumą Andrzej Miziołek, szef firmy Aqua-House. – Największe i najważniejsze targi z branży „Wiatr i woda” odbywają się w hali Expo przy ul. Prądzyńskiego na Woli. I właśnie nasza barka mieszkalna, taka jak w porcie, zdobyła w tym roku prestiżową nagrodę zwaną gwoździem targów.

 

Miziołek podkreśla, że wrocławska realizacja to klasyczny dom na wodzie, czyli budowla na pływakach, którą trzeba holować. Warszawska jednostka to po prostu barka mieszkalna z kadłubem 15 na 3,5 m i własnym silnikiem.

 

Każdy inwestor, który dojdzie do wniosku, że chce żyć na wodzie, powinien postawić sobie fundamentalne pytanie: czy bardziej chce pływać, czy stać w porcie? Powinien też pamiętać, że dopiero od Bydgoszczy zaczyna się cywilizowany szlak wodniacki, który pozwala wypłynąć z Polski. Dalej przez Berlin otwierają się drogi wodne i autostrady z prawdziwego zdarzenia na całą Europę.

 

Dom na wodzie z własnym napędem umożliwiającym przemieszczanie się kosztuje od ok. 6 tys. zł za metr kwadratowy z pełnym wyposażeniem, ociepleniem i ogrzewaniem (większość polskich klientów wybiera gazowe). Nie jest tanio, ale za taką cenę nowego i urządzonego domu w centrum Warszawy nie znajdziemy.

 

Opłaty miesięczne w Porcie Czerniakowskim są naliczane tak: od 100 zł (za jednostki czy barki mieszkalne do 12 m kw.) do 500 zł (powyżej 100 m kw.) odejmujemy 50 proc., bo obowiązuje rabat za brak infrastruktury. – Ale ona się pojawi i stawki się zmienią – zapowiada Marek Piwowarski.

 

Zapewne rabat zniknie albo będzie mniejszy. Na początek powstanie 20 przyłączy wodno-kanalizacyjnych od strony Wisłostrady, połowa z nich przy tzw. rejsach i bramie portowej, reszta na tzw. patelni bliżej baraków straży miejskiej.

 

Źródło: Gazeta Wyborcza

Zabytkowa kładka na Ostrów Tumski po rozebraniu ma trafić na złom. Ale można ją jeszcze uratować.

 

Kładka dla pieszych nad Wartą (fot. Łukasz Cynalewski, Agencja Gazeta)

 

Po moście kolejowym nad Wartą – między ul. Garbary a Ostrowem Tumskim – kiedyś jeździły pociągi. Potem służył już tylko jako kładka dla pieszych. Ale jest w tak złym stanie, że ją zamknięto. Teraz kolejarze chcą ją rozebrać, bo nie mają pieniędzy na naprawę.

 

Ta decyzja zaniepokoiła środowisko rowerzystów. – Przed zamknięciem ta kładka była łącznikiem między Ostrowem Tumskim a Cytadelą. Skoro jej stan techniczny jest zły, to przynajmniej po rozbiórce należałoby ją odtworzyć. Powinno się tym zająć miasto albo kolejarze – uważa Ryszard Rakower z poznańskiej Sekcji Rowerzystów Miejskich.

 

W miejskim studium most jest przeznaczony na trasę rowerową. Znalazł się też w programie rowerowym Poznania na lata 2007–2015. Napisano w nim: „Dla ruchu rowerowego miejskiego i turystycznego bardzo istotne znaczenie ma możliwość wykorzystania przepraw mostowych. Do takich należy dawny most kolejowy między ulicami Garbary i Panny Marii. Zapewniłby on najkrótsze i najbezpieczniejsze połączenie między bardzo ważnymi obszarami kulturowymi i turystycznymi: Cytadelą, Ostrowem Tumskim, Śródką i terenami nad Maltą”.

 

– Radni sami to uchwalili. Ten most jest potrzebny dla rowerzystów i dla pieszych – przekonuje Andrzej Billert z Zarządu Dróg Miejskich, który odpowiada m.in. za trasy rowerowe. – Jest stamtąd piękny widok na katedrę, a sam most to zabytek. Należałoby go wyremontować.

 

Okazuje się, że most można jeszcze uratować. Wojewódzki inspektor nadzoru budowlanego Jerzy Witczak wprawdzie wydał nakaz rozbiórki, ale tłumaczy: – Po prostu nie mogłem dłużej czekać, bo stan kładki jest katastrofalny i grozi niebezpieczeństwem. Gdyby jednak znalazł się ktoś gotowy ją wyremontować, nie widzę przeciwwskazań. Przy dzisiejszych środkach technicznych to możliwe. To nie jest wielka inwestycja. Sam jestem zwolennikiem zachowania takich połączeń, a nie ich likwidacji.

 

Pytanie tylko, kto uratuje most? Na razie chętnych brak. Kolejarze tłumaczą, że obiekt nie jest im potrzebny, a remont oznaczałby dodatkowe koszty. Nie zrobi tego także firma Dalkia, która przez jakiś czas zarządzała kładką.

 

A miasto? W programie rowerowym czytamy: „Aby most mógł obsługiwać ruch pieszy i rowerowy, musi zostać przejęty przez miasto i wyremontowany”. Wstępnie oszacowano nawet koszt na 250 tys. zł. I to razem ze zbudowaniem trasy rowerowej przy ul. Panny Marii nieopodal katedry.

 

Program uchwalano jednak cztery lata temu. Od tamtego czasu stan mostu jeszcze się pogorszył. Ile jego naprawa kosztowałaby dziś? Tego nikt nie wie. Kolejarze nawet nie robili takich szacunków. Inspektor Witczak też nie jest w stanie podać kosztów. – Na pewno musiałby to być generalny remont – mówi tylko.

 

Co na to radni? – Docelowo w tym miejscu musi być przeprawa przez rzekę – podkreśla Łukasz Mikuła, przewodniczący komisji polityki przestrzennej. Zaznacza jednak, że wiele zależy od kosztów remontu mostu: – Jeśli to byłoby wspomniane 250 tys. zł, moglibyśmy nawet zgłosić taką poprawkę do przyszłorocznego budżetu. Natomiast jeżeli koszty idą w miliony, to przy obecnym budżecie byłoby to trudne. Nawet w takim przypadku wrócimy do tematu tego połączenia w kolejnych latach – zapewnia Mikuła.

 

Tyle że czasu jest niewiele. Kolej już ogłosiła przetarg na rozbiórkę, który ma być rozstrzygnięty w styczniu. – Ale w każdej chwili możemy go unieważnić – zaznacza Alina Stachowiak z oddziału gospodarowania nieruchomościami PKP w Poznaniu. I zapewnia, że kolejarze są gotowi przekazać miastu kładkę za darmo.

 

Źródło: Gazeta Wyborcza

Kolejarze rozbiorą zabytkową kładkę nad Wartą, prowadzącą z ul. Garbary na Ostrów Tumski. Jej stan jest katastrofalny. – Oczywiście, można było ją wyremontować. Ale trzeba było chcieć – mówi Jerzy Witczak, wojewódzki inspektor nadzoru budowlanego.

 

Stara kładka dla pieszych nad Wartą (fot. Łukasz Cynalewski, Agencja Gazeta)

 

Kładka między Garbarami a Ostrowem Tumskim, położona jest przy wiadukcie kolejowym. Kiedyś także na niej znajdowały się tory, które służyły elektrociepłowni. Gdy pociągi przestały po nich jeździć, kładka zaczęła służyć pieszym jako przejście przez rzekę.

 

Teraz kolejarze chcą ją rozebrać. Właśnie ogłosili przetarg. – Rozbiórkę nakazał nam nadzór budowlany. Powód? Stan techniczny – tłumaczy Piotr Kryszak z oddziału gospodarowania nieruchomościami PKP w Poznaniu.

 

Jeden z naszych czytelników alarmuje w liście do redakcji: „Ten most składa się z dwóch zabytkowych przęseł systemu Schwedlera. Jest to obiekt niewątpliwie zabytkowy i rzadko już występujący w Polsce. Warto się zastanowić nad jego ochroną – może nie całego mostu, ale choćby samego przęsła”.

 

Czy most musi zostać rozebrany? Inspektorzy już półtora roku temu mieli zastrzeżenia do stanu technicznego. Kazali kładkę zabezpieczyć ówczesnemu zarządcy, którym była Dalkia. Na kładce najpierw pojawiły się zabezpieczenia, a po pewnym czasie zamknięto ją dla pieszych. Jednak o rozbiórce do tej pory nie mówiono. Wciąż była nadzieja, że uda się ją wyremontować i znów będzie otwarta. Wśród mieszkańców pojawił się nawet pomysł, żeby poprowadzić po niej fragment Wartostrady – rekreacyjnej ścieżki pieszo-rowerowej.

 

Dziś wojewódzki inspektor nadzoru budowlanego Jerzy Witczak nie pozostawia złudzeń: – Kładka jest w katastrofalnym stanie! Ludzie na siłę tamtędy przechodzili, nawet już po zamknięciu. Dlatego kazaliśmy ją rozebrać.

 

Widok z kładki (fot. Łukasz Cynalewski, Agencja Gazeta)

 

Kładka znajduje się w strefie ochrony konserwatorskiej. Kolejarze musieli więc uzyskać zgodę miejskiego konserwatora zabytków. I uzyskali. – Wydałam ją, bo stan techniczny rzeczywiście był fatalny – tłumaczy konserwator Maria Strzałko. – Jednak postawiłam warunek: sam wiadukt kolejowy ma być zachowany. Był tam już wcześniej. Ta kładka jest wyraźnie późniejsza.

 

Czy nie było szans na uratowanie mostu? – Oczywiście, można było go wyremontować. Ale trzeba było chcieć. A kolejarze za bardzo nie chcieli – ubolewa inspektor Witczak.

 

Teoretycznie wciąż można by go wyremontować, ale PKP nie zamierza tego zrobić. Piotr Kryszak z PKP: – Kładka nie służy nam do celów kolejowych. Jej remonty oznaczałby dla nas koszty. Wolimy za te pieniądze np. wyremontować poczekalnię na jakimś dworcu, która będzie służyć podróżnym.

 

O przejęciu mostu myślało też miasto. Ale ze względu na oszczędności zrezygnowało z tych planów.

 

Kolejarze mówią, że remont byłby zbyt kosztowny, ale przyznają, że nie oszacowali nawet, jakie to byłyby koszty. Wiedzą za to, ile zamierzają wydać na rozbiórkę – ale nie chcą tego ujawnić. W przetargu wybiorą najtańszą ofertę. Na zachowanie elementów mostu (barierek, przęseł) nie widzą szans, bo – jak tłumaczą – nie spodziewają się, by ktoś chciałby je od nich kupić. Dlatego cały most – wraz z przęsłami – po rozbiórce pójdzie na złom. Zostanie natomiast znajdujący się obok wiadukt kolejowy, po którym cały czas jeżdżą pociągi.

 

Źródło: Gazeta Wyborcza

Jak opakować rzekę? Czy jest to fizycznie możliwe? Okazuje się, że taki land art jest wykonalny. Christo po raz kolejny realizuje spektakularny projekt. Chce przykryć błyszczącą tkaniną prawie 65-kilometrowy odcinek rzeki Arkansas w stanie Kolorado.

 

Christo w swoim studiu z rysunkiem Over The River  (fot. Wolfgang Volz, Archirama)

 

Wokół najnowszego projektu Christo & Jeanne-Claude już narosło sporo kontrowersji. Mieszkańcom małego miasteczka Colorado Springs projekt się nie podoba, mówią, że zawieszenie tkaniny nad rzeką Arkansas jest zbliżone do „zawieszania pornografii w kościele.” Krytycy znowu podnoszą głos nazywając Christo eko-terrorystą. Fani podkreślają jednak, że instalacja to atrakcja turystyczna, która przyniesie niemałe korzyści materialne.

 

Sztuka krajobrazu rządzi

 

Christo i jego żona Jeanne-Claude złożyli sobie obietnicę, że mimo śmierci któregokolwiek z nich dokończą i zrealizują nawet samotnie, swoje wspólnie wymyślone pomysły. Tak stało się z projektem „Over the river”. W 2009 roku zmarła żona artysty. Christo Javacheff już bez swojej towarzyszki życia będzie rozwieszał wielkie płachty srebrnego materiału, które niczym dach mają rozciągać się 65 kilometrów nad rzeką Arkansas w południowym Kolorado. Wybór miejsca rozpoczął się jeszcze wspólnie, w połowie lat 90. ale obawy dotyczące potencjalnego oddziaływania na środowisko opóźniały jego realizację.

 

Christo, "Over the River", projekt dla rzeki Arkansas w stanie Kolorado, rysunek, 1999, (55,9 x 71,1 cm), ołówek, węgiel, pastel  (fot. Wolfgang Volz, Archirama)

 

Panta rei

 

„W USA większość rzek rodzi się w górach skalistych” – opowiadali o projekcie Christo & Jeanne-Claude. Fakt ten stał się inspiracją pomysłu. Panele tkaniny będą przerywane przez mosty, skały, drzewa i krzewy, tworząc estetyczne, obfite strumienie światła. Tkanina będzie zawieszona na wysokich słupach i przymocowana za pomocą systemu kotwic i haków. Wzdłuż odcinka rzeki, gdzie będzie realizowana instalacja biegną drogi, więc environment będzie można oglądać z wielu perspektyw. Na rzece ponadto bardzo często organizowane są spływy kajakowe, znalezienie się więc pod płachtami materiału da niezwykłe wrażenia wizualne. Budowa rozpocznie się latem 2012 roku. To dzieło land artu będzie można oglądać przez dwa kolejne tygodnie w sierpniu 2014 roku.

 

Land art forever

 

Christo zrealizował wiele projektów w różnych stanach USA. Zawsze były one wielką atrakcją turystyczną. Tym bardziej dziwi fakt oporu mieszkańców i trudności artysty w uzyskaniu wielu pozwoleń. Instalacje Christo oglądają miliony turystów a jak to było np. w przypadku projektu Umbrellas prowokują pozytywne zachowania ludzi, który wykorzystują land art w najważniejszych życiowych sytuacjach, takich np. jak ślub pod gigantycznym żółtym parasolem. Swoje spektakularne interwencje artystyczne Christo, zawsze realizuje z własnej kieszeni

 

Christo, "Over the River", projekt dla rzeki Arkansas w stanie Kolorado, rysunek 2010, (35,3 x 38,7 cm), ołówek, węgiel, pastel (fot. André Grossmann, Archirama)

 

Więcej na: www.overtheriverinfo.com

 

Źródło: Archirama.pl

Poznań w nu(r)cie szant

Tydzień zaczynamy od prezentacji poznańskiej kapeli, której twórczość mieści się w nurcie… okołowarciańskim.

 

Zespół Mohadick w czasie koncertu

 

Mohadick istnieje od 2006 r., aktualnie jest jedynym w Wielkopolsce profesjonalnym zespołem wykonującym szanty, pieśni żeglarskie i folk marynistyczny. Grupa zdobywała laury na najważniejszych festiwalach szantowych w Polsce, w tym nagrodę za Debiut Roku na krakowskim Shanties 2007. Repertuar zespołu to mieszanka standardów i kompozycji autorskich, utworów instrumentalno-wokalnych i pieśni a capella. Atutami grupy są żywiołowy repertuar wykonywany na oryginalnym folkowym instrumentarium (m.in. banjo, skrzypce, concertina) oraz siła sześciu głosów śpiewających harmonicznie. Zespół czerpie inspiracje z gatunków, takich jak folk irlandzki i bretoński oraz bluegrass. Doskonale czujemy się zarówno na koncertach klubowych, jak i na dużych imprezach plenerowych.

 

A oto próbka ich twórczości:

 

 

Zapraszamy wszystkich na koncert zespołu Mohadick (szanty & folk), który odbędzie się w piątek 6 stycznia (a więc w Trzech Króli) w niedawno otwartym klimatycznym Irish Pubie TANNER'S, ul. Garbary 65, godz. 20.30, wstęp wolny. Grupa zaprezentuje 3 koncertowe sety złożone z własnych kompozycji, standardów oraz parę niespodzianek. Dobra zabawa przy irlandzkich napojach gwarantowana:)

 

Z informacji opublikowanych na stronie internetowej programu „Partners voor water” wynika, iż wniosek o dotację złożony przez Partnerstwo „Na rzecz Warty” znalazł się na liście projektów, których realizacja zostanie dofinansowana przez rząd holenderski. Z 28 złożonych do 15 września br. wniosków dotację otrzyma 8 projektów. Wysokość przyznanego dofinansowania oraz szczegółowe warunki jego wykorzystania będą znane dopiero po oficjalnym spotkaniu wnioskodawców z przedstawicielami programu „Partners voor water”.

 

Celem powołanego we wrześniu br. przez Miasto Poznań (klient i główny beneficjent projektu) oraz firmy KuiperCompagnons (konsultant wiodący), DHV (partner-konsultant) i SwedeCenter (partner – inwestor projektu pilotażowego „Portowo”) Partnerstwa „Na rzecz Warty” jest stworzenie kompleksowego planu rozwoju rzeki Warty w Poznaniu. W założeniach dofinansowanie z programu „Partners voor water” ma stanowić do 50% budżetu projektu, pozostałą kwotę pokryją strony Partnerstwa "Na Rzecz Warty":  firmy SwedeCenter oraz KuiperCompagnons i DHV.

Kilkaset osób zawalczyło o główną nagrodę w konkursie Partnerstwa „Na rzecz Warty”. Z prawie pół tysiąca haseł, które do końca listopada br. zarejestrowano na naszej stronie, jury wybrało propozycję autorstwa pana Leszka Sowińskiego: „WIR – Warta/ Inicjatywa/ Rozwój”. 13 grudnia br. nad brzegiem Warty, na terenie przyszłego osiedla Portowo, zwycięzca odebrał główną nagrodę – kajak turystyczny z wyposażeniem.

 

Leszek Sowiński w kajaku nad brzegiem Warty

 

Pan Leszek Sowiński, hydrolog z Poznania interesuje się tematyką rzeczną nie tylko z racji swego zawodu – od wielu lat jest także zapalonym kajakarzem. Jury uznało, że właśnie jego propozycja najtrafniej odzwierciedla charakter zainicjowanego przez Partnerstwo projektu. Pierwsza część nazwy, „WIR”, kojarzy się z czymś dynamicznym i wciągającym, stanowiącym oś wszystkiego wokół, natomiast rozwinięcie „Warta/ Inicjatywa/ Rozwój” doskonale opisuje cele powołanego we wrześniu br. Partnerstwa.

 

13 grudnia br. nad brzegiem Warty, na terenie przyszłego osiedla Portowo, z rąk przedstawicieli Partnerstwa – Bartosza Gussa z Urzędu Miasta Poznania oraz Rafała Przybyła ze SwedeCenter – pan Leszek odebrał swoje trofeum – nowoczesny, trzyosobowy kajak Aquarius, idealny do turystycznych spływów Wartą.

 

Rafał Przybył (SwedeCenter), Leszek Sowiński i Bartosz Guss (UMP) nad brzegiem Warty

 

Dziękujemy wszystkim uczestnikom konkursu za tak licznie nadsyłane propozycje. Jednocześnie zachęcamy do współtworzenia naszego serwisu. Materiały dotyczące wykorzystania potencjału Warty w Poznaniu, przykłady inicjatyw rzecznych podejmowanych w Polsce i zagranicą, własne uwagi oraz pomysły dotyczące rozwoju terenów nadrzecznych można przesyłać na adres: redakcja@dorzeczni.pl. Zgromadzone w ten sposób informacje przekażemy w przyszłym roku ekspertom pracującym nad projektem Partnerstwa „Na rzecz Warty”.

Na swoim wideoblogu twórca WOŚP poparł starania fundacji o budowę Muzeum Wisły w Porcie Czerniakowskim. Jednak miasto chce go zabudować, na dodatek urzędnicy skonfliktowani są z założycielem fundacji Przemysławem Paskiem.

 

Jurek Owsiak wsparł Przemka Paska i budowę Muzeum Wisły (fot. Agencja Gazeta)

 

– Trzymajmy kciuki za powodzenie tej akcji, aby dzięki muzeum prawdziwe życie przystani rzecznej wróciło do swoich tradycyjnych czasów. W tak wielkim mieście jak Warszawa potrzebne są tego rodzaju enklawy, które zachowują swój wyjątkowy charakter, ale także zbliżają do siebie ludzi, którzy mogą się dowiedzieć czym jest rzeka, jak rzeka żyje i jak jest ona ważna – mówi Jurek Owsiak w najnowszym nagraniu na swoim wideoblogu. Zaapelował też o wsparcie Fundacji "Ja Wisła" w działaniach na rzecz budowy w Porcie Czerniakowskim edukacyjnego Muzeum Wisły. To projekt przygotowywany przez prężnie działającą fundację Ja Wisła i jej założyciela – Przemka Paska. Fundacja rozpoczęła swoją działalność właśnie w Porcie Czerniakowskim. W 2005 roku za złotówkę zakupiła i wydobyła z dna Wisły barkę Herbatnik. W kolejnych latach Fundacja uzyskała status organizacji pożytku publicznego i poszerzyła działalność o m.in. wykłady o Herbatniku, w szkołach i na Zamku Królewskim. Były też wydarzenia kulturalne ("Wisła Serce Europy", "Rytm Rzeki", kino Most). Ja Wisła organizowała też sprzątanie brzegów Wisły czy budowę tratew dla małych kaczuszek na kanale nieopodal stadionu Legii.

 

Najnowszy projekt fundacji to Muzeum Wisły z ekspozycją o historii rzeki, technice spławu i żeglugi na Wiśle i biblioteką.

 

Czy się uda? Można powątpiewać – Pasek od dłuższego czasu skonfliktowany jest z ratuszem. Poszło właśnie o Port Czerniakowski, z którego urzędnicy postanowili usunąć fundację i sprzedać teren pod budowę biurowca, kładkę pieszo-rowerową i szpaler fontann. Miasto nie zostawiło fundacji na lodzie i zaproponowało Paskowi nową siedzibę: pobliski Cypel Czerniakowski. Za dzierżawę tego gruntu niedaleko mostu Łazienkowskiego organizacja może płacić zaledwie 10 gr za m kw. rocznie. Społecznicy mogą też sami określić wielkość wynajmowanego gruntu. Pasek jednak zapowiedział, że nie ruszy się z Portu. Teraz wsparł go także Jurek Owsiak.

 

Zobacz apel Jurka Owsiaka na owsiaknet.pl

 

Źródło: Gazeta Wyborcza

Kilka tys. poznaniaków zebrało się w sobotni wieczór przy moście Chrobrego, aby wspólnie wypuścić w niebo lampiony. Na jednych pojawiły się nazwiska represjonowanych osób, na innych życzenia.

 

Lampiony Wolności nad Wartą (fot. Łukasz Ogrodowczyk, Agencja Gazeta)

 

– Zapisałam na lampionie życzenie, ale nie mogę go zdradzić, bo się nie spełni – śmieje się Agnieszka Kamińska.

 

– Puszczamy lampiony z okazji 63. rocznicy uchwalenia Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka i 35. rocznicy założenia Komitetu Obrony Robotników – wyjaśnia Jan Radomski ze stowarzyszenia Projekt Polska, organizatora imprezy. W ramach akcji na lampionach pojawiły się nazwiska osób represjonowanych.

 

Oprócz poznaniaków przy moście Chrobrego pojawiło się sporo osób zza granicy. Swoje życzenia w niebo wypuściła m.in. grupa studentów z Chin. – Tradycja puszczania lampionów pochodzi z naszego regionu. W założeniu chodzi o to, aby posłać swoje prośby do osób zmarłych – wyjaśnia jeden z nich.

 

Podczas puszczania lampionów kilkukrotnie doszło do niewielkich incydentów, gdy lampiony zamiast poszybować do góry wpadały w stojących po drodze ludzi.

 

 – Poznaniacy wypuścili kilka tys. lampionów. To duży sukces, podczas poprzedniej akcji w niebo poleciało tylko kilkaset – podsumowuje Radomski.

 

Akcja puszczania lampionów odbyła się w sobotę również w Krakowie.

 

Źródło: Gazeta Wyborcza

Szanowni Państwo,

 

Trwa VIII edycja konkursu o Nagrodę Przyjaznego Brzegu i zgłoszenia zbieramy już tylko do 31 grudnia 2011 roku.

 

Zachęcam więc dotychczasowych laureatów i innych przyjaciół Przyjaznych Brzegów o rozważenie przygotowania Waszych rekomendacji do Nagrody, choć zgłoszeń jest już więcej niż rok temu. Ma na to wpływ rosnąca ranga konkursu, czego symbolem jest fakt, iż do Honorowego Patronatu Ministra Sportu i Turystyki przyłączył się Minister Infrastruktury oraz prezesi Polskiej Organizacji TurystycznejKrajowego Zarządu Gospodarki Wodnej.

 

Więcej o konkursie – http://www.polskieszlakiwodne.pl/?link=7&txt=2050&typ=2 i na sąsiednich stronach naszego serwisu. Przypominamy tam laureatów wszystkich siedmiu dotychczasowych edycji konkursu.

 

Drodzy Przyjaciele

 

Finał konkursu tradycyjnie będzie na zimowych, warszawskich Targach Wiatr i Woda, odbywających się w dniach 1–4 marca 2012, mam nadzieję że także już tradycyjnie, w sobotnie południe. Zachęcam do odwiedzin na targach i na stoisku PTTK, będącym jednocześnie stoiskiem Przyjaznego Brzegu.

 

Jak co roku organizować będziemy debatę, co czynić, by polskie brzegi były bardziej przyjazne. Tym razem jednym z tematów będą porozumienia między związkami miast, powiatów i gmin nad wodami – a także inicjatywami typu Fundacje, Klastry, Lokalne Organizacje Turystyczne, Lokalne Grupy Działania itd.

 

20 września 2011, w trakcie Drugiego Powszechnego Zjazdu Ekonomistów, Menedżerów, Prawników i Historyków Morskich odbyła się "prapremiera" Porozumienia Ligi Morskiej i Rzecznej, Stowarzyszenia na rzecz Miast i Gmin Nadodrzańskich, Związku Miast i Gmin Morskich oraz Związku Miast Nadwiślańskich. Mam nadzieję, iż będzie na Targach Wiatr i Woda możliwość przystąpienia do tego porozumienia.

 

http://www.polskieszlakiwodne.pl/?link=1&txt=2141&typ

 

W 2011 roku dzięki życzliwości organizatorów warszawskich Targów Turystyki i Wypoczynku LATO, mogliśmy na nich zorganizować stoisko Przyjaznego Brzegu i spotkania.

 

Na szerszą skalę planujemy takie stoisko w nowej edycji Targów, 20–22 kwietnia 2012. O szczegółach informować będziemy zainteresowanych.

 

Jest też inicjatywa, której kibicujemy, zorganizowania we wrześniu 2012 roku we Wrocławiu targów poświęconych polskim wodom, od ochrony przeciwpowodziowej przez żeglugę profesjonalną po ochronę środowiska. Ale także z wyeksponowanym wątkiem turystyki wodnej.

 

Wracając do głównego tematu – bardzo wdzięczny będę za dodatkowe zgłoszenia kandydatów do końca grudnia br. wedle załączonego formularza. Przypominam, iż możliwe jest zgłaszanie kandydatów wcześniej nienagrodzonych, o ile wykazać się mogą nowymi osiągnięciami. Także przypominam, iż nagradzamy zarówno samorządy terytorialne, podmioty państwowe, stowarzyszenia, prywatnych przedsiębiorców. Za inwestycje trwałe, a także za działania animacyjne i promocyjne.

 

Proszę o dosyłanie dodatkowych informacji o kandydatach – inwestycjach zrealizowanych i planowanych, organizowanych wydarzeniach, działaniach promocyjnych itd. Materiały drukowane (w tym ulotki, foldery, skany wycinków prasowych itd.) oraz elektroniczne (w tym zdjęcia, filmy) proszę przesyłać w terminie do 31.12.2011 roku na adres konkursu:

 

Nagroda Przyjaznego Brzegu

Centrum Turystyki Wodnej PTTK

00-075 Warszawa, ul. Senatorska 11

e-mail: polskieszlakiwodne@interia.pl

 

Z wyrazami szacunku

 

Sekretarz Jury

 

Mirosław Czerny

 

czerny@go2.pl

tel. 604 263 769

 

 Zgloszenie_NPB_2011.doc

1  2  następny »  ostatni »
 
Kategorie
Archiwum