Kategoria / Jak to robią inni?

Nie stać cię na własną willę z ogródkiem w centrum? W Porcie Czerniakowskim będą mogły cumować domy na wodzie i barki mieszkalne z dostępem do miejskich wygód.

 

Dom na wodzie w Porcie Czerniakowskim (fot. Aqua-House)

 

Choć to Śródmieście, okolica wygląda strasznie. Basen portowy zamulony i płytki. Infrastruktura mierna. Brak zdobyczy cywilizacyjnych. – To się zmieni. W piątek podpisujemy umowę z Hydrobudową Gdańsk. Za ponad 13 mln zł ma pogłębić basen w Porcie Czerniakowskim, naprawić i przebudować zachodnie nabrzeże, wykonać przyłącza wodne i kanalizacyjne. Wszystko będzie gotowe po roku – zapowiada Marek Piwowarski, pełnomocnik ratusza ds. zagospodarowania nabrzeży Wisły. Na pytanie o możliwość zamieszkania na wodzie zapewnia, że brama portowa otworzy się szeroko także na „houseboaty”.

 

Ameryka odkryta we Wrocławiu

 

Spróbujmy to sobie wyobrazić. Wstajemy, przeciągamy się, słychać tupot białych mew, szum drzew. Aż chce się żyć i nucić przy porannej kawie: „Ach, jak przyjemnie kołysać się wśród fal”. Nasz dom z tarasem do opalania stoi przycumowany, nie podskakuje, bo w wyizolowanym porcie jest zacisznie, bez bałwanów.

 

Pierwszy nowoczesny dom na wodzie powstał w Polsce we Wrocławiu. Jego historię od 2005 r. i perypetie związane z pokonywaniem przeszkód prawnych opisał inwestor Kamil Zaremba na stronie domnawodzie.pl. Zaczyna tak: „Marzenia się spełniają! Taka myśl przyszła mi do głowy, kiedy pierwszy raz zaświtał mi pomysł Dom Na Wodzie! Wszystko w tej dziedzinie w Polsce jest pierwsze i nowe. Co tydzień muszę odkrywać »Amerykę «”. Udało się.

 

Nie trzeba było czekać długo, aż zacumował drugi dom na wodzie w pobliżu Politechniki Wrocławskiej. To realizacja polsko-hiszpańskiej pracowni Isola System (tworzą ją Wojtek i Alejandro), która projektuje i buduje domy modułowe, także „na falach”. Firma chce je realizować w całej Europie.

 

Własnym domem na Zachód

 

W Warszawie mamy swojego pioniera. W Porcie Czerniakowskim stoi zgrabna willa na wodzie. Przeszklony dziób z dużymi oknami i „balkonem”, na bocznych „elewacjach” piękne deskowanie, na górze taras do przyjmowania gości. Dom przypłynął w 2009 r. – To nasz projekt – mówi z dumą Andrzej Miziołek, szef firmy Aqua-House. – Największe i najważniejsze targi z branży „Wiatr i woda” odbywają się w hali Expo przy ul. Prądzyńskiego na Woli. I właśnie nasza barka mieszkalna, taka jak w porcie, zdobyła w tym roku prestiżową nagrodę zwaną gwoździem targów.

 

Miziołek podkreśla, że wrocławska realizacja to klasyczny dom na wodzie, czyli budowla na pływakach, którą trzeba holować. Warszawska jednostka to po prostu barka mieszkalna z kadłubem 15 na 3,5 m i własnym silnikiem.

 

Każdy inwestor, który dojdzie do wniosku, że chce żyć na wodzie, powinien postawić sobie fundamentalne pytanie: czy bardziej chce pływać, czy stać w porcie? Powinien też pamiętać, że dopiero od Bydgoszczy zaczyna się cywilizowany szlak wodniacki, który pozwala wypłynąć z Polski. Dalej przez Berlin otwierają się drogi wodne i autostrady z prawdziwego zdarzenia na całą Europę.

 

Dom na wodzie z własnym napędem umożliwiającym przemieszczanie się kosztuje od ok. 6 tys. zł za metr kwadratowy z pełnym wyposażeniem, ociepleniem i ogrzewaniem (większość polskich klientów wybiera gazowe). Nie jest tanio, ale za taką cenę nowego i urządzonego domu w centrum Warszawy nie znajdziemy.

 

Opłaty miesięczne w Porcie Czerniakowskim są naliczane tak: od 100 zł (za jednostki czy barki mieszkalne do 12 m kw.) do 500 zł (powyżej 100 m kw.) odejmujemy 50 proc., bo obowiązuje rabat za brak infrastruktury. – Ale ona się pojawi i stawki się zmienią – zapowiada Marek Piwowarski.

 

Zapewne rabat zniknie albo będzie mniejszy. Na początek powstanie 20 przyłączy wodno-kanalizacyjnych od strony Wisłostrady, połowa z nich przy tzw. rejsach i bramie portowej, reszta na tzw. patelni bliżej baraków straży miejskiej.

 

Źródło: Gazeta Wyborcza

Jak opakować rzekę? Czy jest to fizycznie możliwe? Okazuje się, że taki land art jest wykonalny. Christo po raz kolejny realizuje spektakularny projekt. Chce przykryć błyszczącą tkaniną prawie 65-kilometrowy odcinek rzeki Arkansas w stanie Kolorado.

 

Christo w swoim studiu z rysunkiem Over The River  (fot. Wolfgang Volz, Archirama)

 

Wokół najnowszego projektu Christo & Jeanne-Claude już narosło sporo kontrowersji. Mieszkańcom małego miasteczka Colorado Springs projekt się nie podoba, mówią, że zawieszenie tkaniny nad rzeką Arkansas jest zbliżone do „zawieszania pornografii w kościele.” Krytycy znowu podnoszą głos nazywając Christo eko-terrorystą. Fani podkreślają jednak, że instalacja to atrakcja turystyczna, która przyniesie niemałe korzyści materialne.

 

Sztuka krajobrazu rządzi

 

Christo i jego żona Jeanne-Claude złożyli sobie obietnicę, że mimo śmierci któregokolwiek z nich dokończą i zrealizują nawet samotnie, swoje wspólnie wymyślone pomysły. Tak stało się z projektem „Over the river”. W 2009 roku zmarła żona artysty. Christo Javacheff już bez swojej towarzyszki życia będzie rozwieszał wielkie płachty srebrnego materiału, które niczym dach mają rozciągać się 65 kilometrów nad rzeką Arkansas w południowym Kolorado. Wybór miejsca rozpoczął się jeszcze wspólnie, w połowie lat 90. ale obawy dotyczące potencjalnego oddziaływania na środowisko opóźniały jego realizację.

 

Christo, "Over the River", projekt dla rzeki Arkansas w stanie Kolorado, rysunek, 1999, (55,9 x 71,1 cm), ołówek, węgiel, pastel  (fot. Wolfgang Volz, Archirama)

 

Panta rei

 

„W USA większość rzek rodzi się w górach skalistych” – opowiadali o projekcie Christo & Jeanne-Claude. Fakt ten stał się inspiracją pomysłu. Panele tkaniny będą przerywane przez mosty, skały, drzewa i krzewy, tworząc estetyczne, obfite strumienie światła. Tkanina będzie zawieszona na wysokich słupach i przymocowana za pomocą systemu kotwic i haków. Wzdłuż odcinka rzeki, gdzie będzie realizowana instalacja biegną drogi, więc environment będzie można oglądać z wielu perspektyw. Na rzece ponadto bardzo często organizowane są spływy kajakowe, znalezienie się więc pod płachtami materiału da niezwykłe wrażenia wizualne. Budowa rozpocznie się latem 2012 roku. To dzieło land artu będzie można oglądać przez dwa kolejne tygodnie w sierpniu 2014 roku.

 

Land art forever

 

Christo zrealizował wiele projektów w różnych stanach USA. Zawsze były one wielką atrakcją turystyczną. Tym bardziej dziwi fakt oporu mieszkańców i trudności artysty w uzyskaniu wielu pozwoleń. Instalacje Christo oglądają miliony turystów a jak to było np. w przypadku projektu Umbrellas prowokują pozytywne zachowania ludzi, który wykorzystują land art w najważniejszych życiowych sytuacjach, takich np. jak ślub pod gigantycznym żółtym parasolem. Swoje spektakularne interwencje artystyczne Christo, zawsze realizuje z własnej kieszeni

 

Christo, "Over the River", projekt dla rzeki Arkansas w stanie Kolorado, rysunek 2010, (35,3 x 38,7 cm), ołówek, węgiel, pastel (fot. André Grossmann, Archirama)

 

Więcej na: www.overtheriverinfo.com

 

Źródło: Archirama.pl

Na swoim wideoblogu twórca WOŚP poparł starania fundacji o budowę Muzeum Wisły w Porcie Czerniakowskim. Jednak miasto chce go zabudować, na dodatek urzędnicy skonfliktowani są z założycielem fundacji Przemysławem Paskiem.

 

Jurek Owsiak wsparł Przemka Paska i budowę Muzeum Wisły (fot. Agencja Gazeta)

 

– Trzymajmy kciuki za powodzenie tej akcji, aby dzięki muzeum prawdziwe życie przystani rzecznej wróciło do swoich tradycyjnych czasów. W tak wielkim mieście jak Warszawa potrzebne są tego rodzaju enklawy, które zachowują swój wyjątkowy charakter, ale także zbliżają do siebie ludzi, którzy mogą się dowiedzieć czym jest rzeka, jak rzeka żyje i jak jest ona ważna – mówi Jurek Owsiak w najnowszym nagraniu na swoim wideoblogu. Zaapelował też o wsparcie Fundacji "Ja Wisła" w działaniach na rzecz budowy w Porcie Czerniakowskim edukacyjnego Muzeum Wisły. To projekt przygotowywany przez prężnie działającą fundację Ja Wisła i jej założyciela – Przemka Paska. Fundacja rozpoczęła swoją działalność właśnie w Porcie Czerniakowskim. W 2005 roku za złotówkę zakupiła i wydobyła z dna Wisły barkę Herbatnik. W kolejnych latach Fundacja uzyskała status organizacji pożytku publicznego i poszerzyła działalność o m.in. wykłady o Herbatniku, w szkołach i na Zamku Królewskim. Były też wydarzenia kulturalne ("Wisła Serce Europy", "Rytm Rzeki", kino Most). Ja Wisła organizowała też sprzątanie brzegów Wisły czy budowę tratew dla małych kaczuszek na kanale nieopodal stadionu Legii.

 

Najnowszy projekt fundacji to Muzeum Wisły z ekspozycją o historii rzeki, technice spławu i żeglugi na Wiśle i biblioteką.

 

Czy się uda? Można powątpiewać – Pasek od dłuższego czasu skonfliktowany jest z ratuszem. Poszło właśnie o Port Czerniakowski, z którego urzędnicy postanowili usunąć fundację i sprzedać teren pod budowę biurowca, kładkę pieszo-rowerową i szpaler fontann. Miasto nie zostawiło fundacji na lodzie i zaproponowało Paskowi nową siedzibę: pobliski Cypel Czerniakowski. Za dzierżawę tego gruntu niedaleko mostu Łazienkowskiego organizacja może płacić zaledwie 10 gr za m kw. rocznie. Społecznicy mogą też sami określić wielkość wynajmowanego gruntu. Pasek jednak zapowiedział, że nie ruszy się z Portu. Teraz wsparł go także Jurek Owsiak.

 

Zobacz apel Jurka Owsiaka na owsiaknet.pl

 

Źródło: Gazeta Wyborcza

W Holandii plątanina sieci kanałów coraz częściej służy nie tylko do transportu towarów, ale także jako miejsce do zamieszkania. Domy na wodzie już nikogo tu nie dziwią, choć zdarzają się obiekty wyjątkowe, jak ta willa w Amsterdamie.

 

Pływająca willa de Omval (fot. www.plus31architects.com, bryla.pl)

 

Trudno się dziwić, że rodowici Holendrzy nie chcą budować w tradycyjny sposób, tylko sięgać po niestandardowe rozwiązania. Postęp techniki umożliwia realizację nawet najbardziej odważnych wizji wymarzonego domu. W Niderlandach domy coraz częściej powstają na wodzie, gdzie zamiast pięknego ogrodu, za oknem rozpościera się rozległy widok na taflę wody.

 

Jedną z pracowni, która zajęła się takim tematem i doprowadziła go do realizacji jest +31 architects. Młoda pracownia zaproponowała nowoczesną willę De Omval zlokalizowaną na rzece Amstel, w samym centrum Amsterdamu.

 

Architekci chcieli, aby ich propozycja nie przypomniała tradycyjnej łodzi, tylko, żeby wykorzystywała jej właściwości dryfowania na wodzie. Dlatego założyli również, żeby pływający dom był niski.

 

Willa składa się z dwóch poziomów: jednego nad i drugiego pod wodą oraz z częściowo zatopionego półpiętra z sypialnią właścicieli. Trudno sobie wyobrazić charakter piwnicy w takim domu, która stanowi w tym przypadku łódź podwodną. Do domu z brzegu, prowadzi drewniany pomost. Parter stanowi część dzienna, w której mieści się obszerny salon z kominkiem, kuchnia z jadalnią i toaleta. Część nocna znajduje się na półpiętrze i na dolnym poziomie. Jest tu łazienka, pokój gościnny, miejsce do pracy, mała przechowalnia i pomieszczenie techniczne. Poza zamkniętymi poziomami, znajdują się tu jeszcze dwa tarasy, jeden na tafli wody, a drugi na dachu budynku.

 

Wnętrze willi (fot. www.plus31architects.com, bryla.pl)

 

Ciekawostką domu jest światło w piwnicy. Architekci zaprojektowali w salonie poniżej kominka tzw. "okno kukułkę". Przez nie, światło w części dziennej wpada do części podwodnej, oświetlając sypialnię gościnną. Światło w pokoju do pracy jest doprowadzane bezpośrednio przez pustkę w suficie, w pobliżu schodów. Przez te zabiegi architektów, powierzchnia domu została oszczędnie potraktowana.

 

Pływająca willa nie jest duża, aby mogła utrzymać się na wodzie architekci wykorzystali logikę budowy łodzi. W piwnicy domu na obu końcach znajdują się wydzielone pomieszczenia na balast, który stabilizuje budynek.

 

Jak widać na przykładzie willi De Omval, kraj pomysłowych i zaskakujących architektów, dobrze radzi sobie z urzeczywistnianiem marzeń swych klientów i nawet dom na wodzie może wyglądać jak ekskluzywna willa.

 

Źródło: Bryła.pl

20.09.2011 r. w Szczecinie na pokładzie jednostki pływającej „Aquator” przy Wałach Chrobrego odbyło się spotkanie marszałków województw: opolskiego, dolnośląskiego, lubuskiego i zachodniopomorskiego. Marszałkowie wspólnie podpisali list intencyjny w sprawie ustalenia ram współpracy w zakresie opracowania studium wykonalności modernizacji infrastruktury przeciwpowodziowej z uwzględnieniem funkcji transportowej i dziedzictwa przyrodniczego Odry. W spotkaniu udział wzięła marszałek Elżbieta Polak.

 

Spotkanie w Szczecinie (fot. Urząd Marszałkowski Województwa Zachodniopomorskiego)

 

– Lubuskie pozdrawia Zachodniopomorskie – dziękowała za zaproszenie do Szczecina Elżbieta Polak – Marszałek Województwa Lubuskiego. – Dziękuję za waszą inicjatywę – Zachodniopomorskie będzie koordynatorem naszych działań w dobrym czasie. Chcemy podpisać ten list nie tylko dlatego, że dobrze nam się współpracuje, ale przede wszystkim dlatego, że istnieją problemy naszych mieszkańców, których nie da się rozwiązać samemu, na poziomie lokalnym czy regionalnym. Potrzebna jest współpraca ponadregionalna, a ta jest możliwa dzięki strategii dla Polski Zachodniej, wśród priorytetów której znajdują się: bezpieczeństwo, gospodarka i turystyka. Dzisiejszy list intencyjny jest więc szansą dla nas wszystkich – mówiła marszałek.

 

Współpraca regionów położonych wzdłuż Odrzańskiej Drogi Wodnej, ma na celu likwidację barier technicznych, ekonomicznych i politycznych hamujących aktywizację gospodarczą i bezpieczeństwo społeczne.

 

– Chodzi już o konkretne działania, dla których to porozumienie jest początkiem. Przygotowania do opracowania studium wykonalności modernizacji infrastruktury przeciwpowodziowej z uwzględnieniem funkcji transportowej i dziedzictwa przyrodniczego Odry to dla nas bardzo ważne zadanie. Celem porozumienia jest likwidacja barier technicznych i ekonomicznych oraz poprawa bezpieczeństwa przeciwpowodziowego. Czas już skończyć z dyskutowaniem, trzeba przystąpić do działania – mówiła marszałek Elżbieta Polak. I dodała, że gdy studium i cała dokumentacja będą gotowe, będziemy już przygotowani do nowej perspektywy programowania. Zabezpieczenie Odry jest ważne dla całej Polski Zachodniej, gdyż jest ona osią łączącą północ z południem.

 

– Odra to nie tylko potencjał gospodarczy, ważna i najbardziej ekologiczna droga transportowa, ale ważne również jest turystyczne wykorzystanie rzeki. Mamy już przykłady świetnych projektów realizowanych z programu EWT czy LRPO, m.in. budowa portu w Cigacicach, 8. zabezpieczenie p. powodziowe miasta Bytom Odrzański – etap II (wał p. powodziowy rzeki Odry). Opracowanie studium wykonalności stworzy nam podstawy do przygotowania działań w ramach strategii Polski Zachodniej. To bardzo ważne dla naszego regionu, bo sami przecież nie rozwiążemy tego problemu – dodała marszałek Elżbieta Polak.

 

Włodzimierz Chlebosz, przedstawiciel Zarządu Województwa Dolnośląskiego mówił o szczegółach dotyczących podpisanego dzisiaj dokumentu: – Odra jest kręgosłupem dla rzecznej gospodarki – transport wodny jest oszczędniejszy niż tradycyjny. Wzdłuż brzegów Odry kwitnie życie turystyczne, większość zabytków i zamków nadodrzańskich tak naprawdę piękno prezentuje od strony wody – to też magnes dla turystów z Polski i Europy. Nasza praca ma także wpłynąć na rozwój portów rzecznych oraz infrastruktury, ale także wsparcie przedsiębiorców, którzy inwestują w tereny przybrzeżne – nad Odrą można zarabiać, nawet w małych miejscowościach, których możliwości nie są jeszcze do końca właściwie wykorzystane.

 

Podpisanie listu intencyjnego odbyło się z inicjatywy Urzędu Marszałkowskiego Województwa Zachodniopomorskiego.

 

Źródło: Urząd Marszałkowski Województwa Lubuskiego

Gryfińskie nabrzeże wraz z okalającą zabudową mają służyć stworzeniu tzw. waterfrontu. Będzie to aktywny styk miasta z rzeką, w którym będą się ogniskować głównie funkcje o charakterze rekreacyjnym i turystycznym.

 

Być może tak będzie wyglądać gryfińskie nabrzeże (Głos Szczeciński)

 

Miasto rekonstruuje swoje nabrzeże. Kilka dni temu podpisano umowę z wykonawcą robót budowlanych na drugi etap budowy nabrzeża dla obsługi jednostek pasażerskich oraz turystyki żeglarskiej na prawym brzegu Odry Wschodniej.

 

Obecnie trwają prace po południowej stronie mostu na Odrze Wschodniej zwanej popularnie Regalicą. Wjeżdżając na most od strony Gryfina, po lewej stronie zobaczymy trwające prace, które wzbudzają ciekawość gryfinian. Są one zaawansowane w połowie i skończą się za rok. Natomiast 10 listopada br. podpisano umowę na rozpoczęcie prac budowy nabrzeża po prawej, północnej stronie mostu. Projekt nosi nazwę "Budowa nabrzeża obsługi jednostek pasażerskich oraz turystyki żeglarskiej na prawym brzegu rzeki Odry Wschodniej km 717,5 718,6. Nabrzeże pasażerskie północne. Nabrzeże część północna – rejon nabrzeża pasażersko-postojowego (port pasażerski)". Po obu inwestycjach Gryfino ponownie stanie się jednym z ogniw zachodniopomorskiego szlaku żeglarskiego, który łączy Berlin z portami Pomorza Zachodniego.

 

Miejsce na pięć jednostek

 

Gryfińskie nabrzeże jest długie. Głównym miejscem spacerowym jest zrujnowane nabrzeże na północ od mostu. Tutaj władze Gryfina mają w planie obudowanie nabrzeża dla żeglugi pasażerskiej. Powstanie także towarzysząca infrastruktura do obsługi ruchu turystycznego. Będzie specjalnie przystosowane miejsce zaokrętowania i wyokrętowania pasażerów, a także zaopatrzenia statków w żywność, wodę i inne produkty niezbędne dla potrzeb pasażerów i załogi. Przy nabrzeżu możliwy będzie jednoczesny postój aż pięciu statków. Planiści zakładają, że z gryfińskiego nabrzeża będą mogły korzystać wodoloty. Długość całkowita nabrzeża, wraz z odcinkiem technicznym oraz odcinkiem zamykającym konstrukcję od północy wyniesie 254,5 m. Odra zostanie tutaj pogłębiona do 4 m. Całkowita wartość projektu wynosi 18 296 863,88 zł. Połowa współfinansowana będzie przez Unię Europejską z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Zachodniopomorskiego na lata 2007–2013. Nabrzeże północne ma zostać oddane do użytku do końca kwietnia 2013 r.

 

Południowe wybrzeże w połowie

 

Zrujnowane gryfińskie nabrzeże powoli przywracane jest do świetności. Głos towarzyszy projektowi już od początku, od 2006 r., opisując wtedy przygotowanie dokumentacji. Obecnie realizowany jest pierwszy etap czyli budowa południowej części nabrzeża. Na realizację pierwszego etapu gmina Gryfino otrzymała 2,5 mln euro ze środków programu INTERREG IVA. Dofinansowanie wynosi aż 85 proc. kosztów projektu. Prace polegają na budowie nabrzeża dla turystyki żeglarskiej na południe od mostu na Odrze Wschodniej. Nabrzeża przystosowane zostanie do potrzeb turystyki jachtowej. Stanowiska postojowe dla jachtów zaprojektowano przy pływających pontonach. Rozwiązanie to wybrano aby dostosować się do zmiennego poziomu wody w rzece. Oprócz budowli hydrotechnicznej stworzona zostanie towarzysząca infrastrukturą naziemna. Już wkrótce powstaną m.in. drogi, chodniki, miejsca parkingowe. Projektanci zaplanowali także zabudowę niezbędną do obsługi żeglarzy korzystających z nabrzeża. Długość nabrzeża tj. części użytkowej wraz z nabrzeżem technicznym: wynosić będzie prawie 203 m. Natomiast głębokość techniczna wyniesie 4 m. Prace południowej części nabrzeża mają być skończone w trzecim kwartale 2012 r. Miasto ma szansę z powrotem stać się portem. Koniec z odwracaniem się plecami do Odry.

 

Andrzej Kordylasiński

 

Źródło: Głos Szczeciński

„Twarzą do wody!”

Waldemar Heflich, redaktor naczelny „Żagli”, pisze w swym felietonie: Po wejściu do UE i uruchomieniu olbrzymich środków finansowych widzimy gołym okiem, że przybywa nam portów jachtowych, a wiele miast rozbudowuje infrastrukturę nad rzekami.

 

Coraz szybciej przybywa nam portów jachtowych (sxc.hu)

 

Przez wiele lat głównym tematem narzekań polskich żeglarzy był brak nowoczesnych przystani i marin albo fatalny stan starych obiektów. Po wejściu do Unii Europejskiej i uruchomieniu olbrzymich środków finansowych widzimy gołym okiem, że przybywa nam portów jachtowych, a wiele miast rozbudowuje infrastrukturę nad rzekami. Oczywiście zaległości są ogromne, ale to, czego jesteśmy teraz świadkami, jest bez precedensu w historii ostatnich 20 lat.

 

Tradycyjne giżyckie regaty Rząd–Samorząd były okazją do inauguracji działalności największej inwestycji ostatnich lat, czyli miejscowej EKO-Mariny. Powstał naprawdę imponujący obiekt – największy i najnowocześniejszy port jachtowy na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich! W głównym budynku EKO-Mariny znajdują się restauracje, lokale usługowe, sklep żeglarski, pomieszczenia WOPR-u, kapitanat, warsztat szkutniczy i mechaniczny oraz sanitariaty. Zaprojektowano też taras widokowy oraz sale konferencyjne. Port pomieści blisko 150 jachtów. Na pomosty jest doprowadzona woda i prąd. W przyszłości będzie z całą pewnością bezprzewodowy Internet. Wszystkie obiekty portowe, drogi dojazdowe, slip i ciągi komunikacyjne wykonano z najwyższej jakości materiałów i z wielką starannością, co daje gwarancję, że wspaniały port służyć nam będzie przed dziesiątki lat. EKO-Marina odmieniła także miasto. Giżycko, oddzielone od Niegocina linią kolejową, ma teraz imponującą kładkę dla pieszych, która prowadzi z centrum prosto nad brzeg jeziora. Żółty pylon kładki, widoczny z daleka, stanowi nowy świetny punkt orientacyjny na Niegocinie.

 

Otwarcie Ekomariny w Giżycku (fot. archiwum obiektu)

 

Węgorzewo, Wilkasy, Mikołajki, PTTK Kamień, TKK „Korektywa", Pisz, Mrągowo, Zalewo, Siemiany, Iława, Ryn – dostały lub lada chwila dostaną nowe obiekty także zwane EKO-Marinami. W porcie PTTK Wilkasy otwarto obiekt na 130 jachtów. Powstał z inicjatywy Stowarzyszenia na Rzecz Rozwoju i Bezpieczeństwa Wielkich Jezior Mazurskich w efekcie wniosku złożonego o dofinansowanie z Regionalnego Programu Operacyjnego. Podstawowym założeniem jest tu połączenie ekologii z turystyką i żeglarstwem. Ekologiczne rozwiązania zastosowane w nowych obiektach to ogrzewanie energią geotermalną i solarną oraz możliwość odebrania nieczystości płynnych i stałych z jachtów. W porcie obowiązywać będzie ryczałtowa opłata dobowa w wysokości 40 zł. W jej ramach gwarantuje się dostęp do wody, energii elektrycznej, korzystanie z WC, zmywalni naczyń i pozbycie się nieczystości. Za dodatkową opłatą można będzie korzystać z natrysków.

 

Nowa marina, która zostanie otwarta na końcu mola, stanie się powodem do dumy Sopotu. Inwestycja ta wzbudzała sporo kontrowersji i znamy głosy przepowiadające, że jesienne i zimowe sztormy oraz lód zniszczą wszystko, co człowiek postawi na ich drodze. Mamy nadzieje, że nowo wybudowany port odeprze ataki przyrody i przetrwa najgorsze. Jego popularność była łatwa do przewidzenia. Każdy, kto jest posiadaczem wspaniałego jachtu żaglowego lub motorowodnego, chce postawić go w tak reprezentacyjnym miejscu. Sopot to przecież nasze Cannes i St. Tropez. Jak wieść gminna niesie, miejsca postojowe rozeszły się jak świeże bułeczki. Nam pozostaje mieć nadzieje, że w sopockiej marinie zobaczymy wszystko, co najpiękniejsze i co stanowi wizytówkę polskiego przemysłu jachtowego. Po Sopocie czas na Gdynię i Gdańsk. Pewnie i w tych miastach doczekamy się nowoczesnych portów jachtowych, do których nie wstyd będzie zaprosić żeglarzy z całego świata.

 

Wielki ruch w stronę wody obserwujemy i w miastach. Warszawa powoli zaczyna zwracać się w kierunku Wisły. Są poważne plany budowy portu jachtowego na Cyplu Czerniakowskim i bulwarów ciągnących się na wysokości Zamku Królewskiego, Mariensztatu, Centrum Kultury Kopernik aż po Bibliotekę Uniwersytecką. Pojawią się przy nim przystanie, pawilony, kawiarnie i galerie. Ponoć koszt tych bulwarów to 100 mln zł. Po praskiej stronie, która jest zupełnie dzika, powstał wielokilometrowy szlak turystyczny i ścieżka rowerowa. Wrocław coraz mocniej wykorzystuje Odrę. Buduje się kolejne mariny i przystanie. W zagospodarowaniu Warty liderem jest Konin, gdzie powstały nadwarciańskie bulwary i przystań. Przez to miasto przebiega wodniacka Wielka Pętla Wielkopolska. Rzeką można się stąd dostać do Berlina i na Mazury... Ambitne plany zagospodarowania Warty ma także Poznań. Tu można mówić nawet o pomysłach, które spowodują, że niektóre dzielnice przypominać będą Amsterdam z kanałami, a inne nawiążą do zabudowy Wenecji. O tym, że warto inwestować dziesiątki milionów w infrastrukturę rzeczną, pokazuje przykład Bydgoszczy, gdzie Brda i liczne kanały stały się ważnymi elementami rozwoju miasta.

 

Być może niektóre poznańskie dzielnice już niebawem będą wyglądać tak:

 

Amsterdam (sxc.hu)

 

Kapitan Roman Paszke po zakończeniu wokółziemskiego rejsu na jachcie „Warta-Polpharma" w regatach The Race powiedział w jednym z wywiadów, że warto zmienić stereotypowe myślenie i sformułowanie „Planeta Ziemia" na bardziej adekwatne do rzeczywistości „Planeta Woda". Wydaje się to teraz bardziej aktualne, bo jak Polska długa i szeroka wszyscy chcą stać twarzą do wody!

 

Waldemar Heflich

 

Źródło: Miesięcznik „Żagle” 08/2011

Ta inwestycja może zrewolucjonizować turystykę przyjazdową w Polsce. Przede wszystkim zaś nad Bałtykiem, a zwłaszcza w Gdyni, nad Zatoką Gdańską. Tam bowiem, już za trzy lata stanie hotel taki z wyglądu, jakby go uformowali... przybysze spoza Ziemi. Ten obiekt noclegowy składał się będzie z kilku „kosmicznych pojazdów”, czyli spodków, dysków. Jeden z tych dysków, o średnicy około 27 metrów, znajdzie się pod wodą.

 

Model Water Discus Hotel prezentowany na 7. Targach Techniki Przemysłowej, Nauki i Innowacji „Technicon Innowacje” w Gdańsku (fot. Kazimierz Netka)

 

Twórcami tego hotelu o nazwie „Water Discus Hotel” nie są Marsjanie ani inni obywatele spoza Ziemi, lecz naukowcy z Politechniki Gdańskiej. A sam „budynek” hotelu jest hitem na medal. Złoty Medal, bo takie trofeum twórcy Water Discus Hotel zdobyli na 7. Targach Techniki Przemysłowej, Nauki i Innowacji „Technicon Innowacje” w Gdańsku.

 

To polski patent, polska myśl

 

– To bardzo odważny projekt – ocenia Marta Chełkowska, dyrektor Departamentu Turystyki Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego, prezes Pomorskiej Regionalnej Organizacji Turystycznej. – W kontekście konkursu na koncepcję urbanistyczno-architektoniczną zachodniej części Mola Rybackiego – byłego terenu Dalmoru w Gdyni, należy pamiętać, by rozwiązania architektoniczne – bardzo nowoczesne, tworzyły pewną całość i oddawały nowoczesny charakter miasta. Zapewne samo rozwiązanie jest na miarę XXI a może i XXII wieku, jednak trzeba pamiętać, że mieszkamy w Gdyni. Przedstawione funkcjonalności i architektura hotelu są atrakcyjne z punktu widzenia turysty, ale warto wkomponować projekt w otoczenie.

 

– To niezwykły projekt – mówi dr Andrzej Królikowski, dyrektor Urzędu Morskiego w Gdyni – instytucji, która oceniała warunki funkcjonowania Water Discus Hotel na Zatoce Gdańskiej. – Można taki obiekt wykonać; jest to realne – oczywiście przy zachowaniu odpowiednich środków bezpieczeństwa. Tym bardziej możliwe, że budowa odbędzie się poza miejscem posadowienia, czyli w stoczni. Taki hotel stanie się silnym magnesem w turystyce. Ludzie będą do Gdyni przyjeżdżać, by zanocować pod wodą, ale także wyłącznie po to, by ów niezwykły hotel zobaczyć. Mamy dobre miejsce – niedaleko Akwarium. Pionierami co prawda w stawianiu takich konstrukcji nie jesteśmy, ale ten jest wyjątkowy. Możemy być z tego hotelu dumni; to polski patent, polska myśl.

 

Pomysłodawcą jest prof. Lech Rowiński, kierownik Katedry Teorii i Projektowania Okrętów Politechniki Gdańskiej. Pierwsza wersja hotelu została zaprojektowana z uwzględnieniem warunków inwestowania między innymi na Malediwach. Projekt Water Discus Hotel dla krajów egzotycznych, składa się z dwóch głównych dysków połączonych wieżą oraz kilku mniejszych. Dolny dysk, który ma być ulokowany około 10 metrów pod powierzchnią morza, będzie miał 27 metrów średnicy. W nim znajdą się pomieszczenia mieszkalne dla 42 osób. Będzie się obracać, z prędkością np. dwa razy na dobę, by wszyscy goście mogli w równym stopniu podziwiać podwodny świat. Górny dysk, większy, o średnicy 36 metrów, będzie wykorzystywany jako miejsce relaksu, treningów dla miłośników nurkowania.

 

W przypadku zagrożenia, część mieszkalna wynurzy się spod wody

 

Do tej pory nigdzie na świecie jeszcze takiego obiektu nie zbudowano. To pierwszy hotel, który będzie można przemieszczać. W razie potrzeby zostanie zaholowany do stoczni i tam poddany przeglądowi, naprawom, konserwacji. Projektanci zadbali też o bezpieczeństwo użytkowników.

 

– W przypadku zagrożenia, część mieszkalna wynurzy się spod wody – mówi prof. Lech Rowiński.

 

– Gratuluję projektantom – dodaje dr Andrzej Królikowski, dyrektor Urzędu Morskiego w Gdyni. – Wydamy pozwolenie na budowę. Muszą jednak zostać dokonane przez inwestora wszelkie uzgodnienia. Wręcz zachęcamy do budowy, na pewno nie będziemy stwarzać utrudnień w urzeczywistnianiu tych planów.

 

Water Discus Hotel wygląda tak, jakby tworzyły go pojazdy kosmiczne, które po przybyciu na Ziemię połączyły się w rejonie huraganu, cyklonu, tornada. Pomysłodawcy tej koncepcji pomyśleli też o „oku” cyklonu, czyli o takim miejscu w środku wirującego tornada, z którego widać niebo. Owo oko w Water Discus Hotel to przeszklony otwór w dachu szybu windy i klatki schodowej – wieży, łączącej duże dyski: podwodny i górny.

 

Kazimierz Netka

 

Źródło: Polska Organizacja Turystyczna

Federalne Ministerstwo Komunikacji, Budownictwa i Rozwoju Miast (BMVBS) Republiki Federalnej Niemiec razem z Ministerstwem Infrastruktury Rzeczypospolitej Polskiej zorganizowały konkurs na modelowe projekty współpracy polsko-niemieckiej. Najlepszym, okazał się nowosolski, „Odra dla turystów 2014". W Berlinie prezydent Tyszkiewicz oraz partnerzy projektu odebrali we wtorek 8 listopada nagrodę dla projektu, którą jest 5 tysięcy euro na jego promocję.

 

Wręczenie nagrody w Berlinie (fot. Miejski Serwis Internetowy Nowa Sól)

 

W uzasadnieniu organizatorzy konkursu napisali, że nowosolski projekt aktywizuje wielki, dotychczas niewykorzystany potencjał środkowego biegu Odry, ze starannym uwzględnieniem wymagań przestrzeni przyrodniczej i gospodarki wodnej i w związku z tym kwalifikuje się do generowania bodźców dla zrównoważonego ekonomicznego rozwoju regionu transgranicznego.

 

Więcej o projekcie: www.odra2014.pl

 

 dyplom_MORO.pdf

 

Źródło: Miejski Serwis Internetowy Nowa Sól

Skąd pomysł na taki dom? Z chęci zmiany ciasnego mieszkania w wielopiętrowym 'bloku' na coś bardziej przestronnego.

 

Wrocławski Dom na Wodzie (fot. Jakub Korczyk, www.swiatloczule.com)

 

Pan Kamil nie wyobrażał sobie przeprowadzki na przedmieścia Wrocławia – pracuje i spędza wolny czas w ścisłym centrum miasta. Tam mieszkania kosztują powyżej 10 tys. zł/m2, a działki to wydatek rzędu milionów złotych. Żeby połączyć zalety domu jednorodzinnego i mieszkania w centrum, zrodziło się marzenie o domu pływającym po Odrze.

 

Przy projektowaniu bryły budynku nie bez znaczenia było zamiłowanie inwestora do modernizmu w architekturze. Do wyboru architekta użył wyszukiwarki Google. Dwie pierwsze koncepcje jakie otrzymał to typowe katalogowce postawione na wodzie. Ale już trzecia okazała się strzałem w 10. Ostatecznie do współpracy został zaproszony Paweł Barczyk, który jest autorem koncepcji architektonicznej bryły budynku i projektant wnętrza Przemysław Stawski, którzy wspólnie z inwestorem Kamilem Zarembą są autorami pierwszego w Polsce domu na wodzie.

 

– "Marzenia się spełniają"! – tak pomyślałem, kiedy pierwszy raz zaświtał mi pomysł: Domu Na Wodzie! Prawie wszystkie osoby mówiły, że pomysł jest z kosmosu. Wtedy zawsze odpowiadałem, że ludzie byli na księżycu zanim ja się urodziłem, a przecież nie mam już 20 lat...?

 

Kamil Zaremba – na co dzień grafik i fotograf, który właśnie kończy budowę pierwszego w Polsce domu na wodzie, pokazał że jest to rzecz nie tylko realna, ale też całkiem prosta. Na pewno trzeba mieć w sobie wiele zapału i wyobraźni, a przede wszystkim cierpliwości do urzędników. Bo to oni stawiali największy opór.

 

Dom waży w sumie ok. 170 ton, z czego 130 to waga betonowego pływaka – płyty fundamentowej budynku, która do połowy wysokości zanurzona jest w wodzie. Oprócz betonu, pływak wypełniony jest styropianem o porach zamkniętych, dzięki czemu nigdy nie zatonie.

 

Wrocławski Dom na Wodzie (fot. Jakub Korczyk, www.swiatloczule.com)

 

Konstrukcję domu wykonano ze specjalnych styropianowych paneli, które razem z metalowymi ramiakami stanowią konstrukcję całego budynku. Rozwiązanie bardzo powszechne w Stanach Zjednoczonych, tu sprawdziło się z kilku powodów. Przede wszystkim jest to konstrukcja bardzo lekka i nie przeciąża betonowego pływaka. Po drugie przy ewentualnym zderzeniu z łodzią, niewielka stłuczka niszczy jedynie pojedynczą płytę, nie naruszając konstrukcji całego obiektu. A przy tym nieduży koszt materiału i robocizny – wszystkie ściany 200-metrowego budynku postawiło 9 osób zaledwie w 3 dni.

 

Budynek liczy 200 metrów kwadratowych powierzchni mieszkalnej i tyle samo tarasu na dachu. Wewnątrz jest 9 pomieszczeń, z czego największe stanowi przestronny salon połączony z kuchnią i jadalnią. Wysokość mieszkania to aż 3,10 m, a ogromne przeszklenia do ziemi z widokiem na nurt rzeki sprawiają, że można się tu poczuć jak w prawdziwym apartamentowcu. Budynek nie ma piwnicy, stąd zadanie dla projektanta, żeby uwzględnić miejsce na 8 szaf wysokich od podłogi po sufit.

 

Wewnątrz uwagę przykuwają pluszowe ściany, które oprócz ciekawego wyrazu estetycznego dają wygłuszenie, ocieplenie, odporność na przypadkowe zarysowania i są szybkie w montażu.

 

Wnętrze Domu na Wodzie (fot. Jakub Korczyk, www.swiatloczule.com)

 

Okna są nieotwieralne, nie tylko ze względów bezpieczeństwa. Nad Odrą w centrum miasta rosną drzewa, których liście wpadają do rzeki i opadają na dno. Tam fermentują, a nad powierzchnią wody unosi się metan – organiczny związek chemiczny niebezpieczny dla zdrowia. Również z tego powodu wentylacja mechaniczna pobiera powietrze ponad dachem. Na rzece nie sposób znaleźć cień, dlatego żeby nie przegrzać budynku zainstalowano klimatyzację. Kotłownia została zaprojektowana tak, żeby latem chłodzić wnętrze pobierając zimno z dna rzeki, a zimą ogrzewać zgromadzonym tam ciepłem. Zainstalowano również system domu inteligentnego, dzięki któremu można sterować pracą wielu urządzeń.

 

Paradoksalnie największym zagrożeniem dla domu pływającego po wodzie jest pożar. Mimo braku przepisów regulujących mieszkanie na wodzie i typowych dla budownictwa odbiorów, każde pomieszczenie zostało wyposażone w gaśnicę.

 

Sam właściciel brał udział w większości prac projektowych i budowlanych. Nabył przy tej okazji tysiące nowych umiejętności. Jak mówi: "6 lat to tyle co studia, o domu na wodzie wiem wszystko". Opatentował nawet pływający szalunek – sposób na wylanie betonu bezpośrednio na wodzie, w celu skonstruowania 200-metrowego pływaka.

 

Kamil Zaremba przetarł wszelkie możliwe szlaki i udowodnił, że da się zamieszkać na wodzie. W budynku trwają ostatnie prace wykończeniowe, a we wrześniu dom zacumuje na przystani koło mostu Grunwaldzkiego – w samym centrum Wrocławia. Mamy nadzieję że w ślad za Nim podobne marzenia spełnią też inni mieszkańcy nadrzecznych miast Polski.

 

Źródło: Gazeta Wyborcza

 

Więcej zdjęć Pierwszego w Polsce Domu na Wodzie znaleźć można na www.swiatloczule.com

« pierwszy    1  2  3  4  następny »  ostatni »
 
Kategorie
Archiwum